Blogoteka paryska prezentuje
Bierzesz zespół i wychodzisz z nim na ulicę. Oni grają, a ty to wszystko nagrywasz – to właśnie możemy przeczytać na stronie La Blogotheque o powstawaniu Take Away Shows.
Take Away Shows, bo tak naprawdę nosi nazwę cały projekt nagrywania nietypowych wideoklipów, który jest sygnowany i produkowany przez francuski portal z blogami o nazwie la Blogotheque. Każdego dnia ekipa składająca się z kilku osób wyposażona w wypożyczoną kamerę wyrusza z muzykami na ulice Paryża, by nagrać teledyski jakich świat jeszcze nie widział. W takim miejskim środowisku znane zespoły młodej generacji można podziwiać wykonujących zupełnie nowe i spontanicznie tworzone aranżacje ich utworów. Sesje nagrywane są w przeróżnych miejscach, w fabryce fortepianów, tramwajach czy nawet na dachu. Każdy z klipów nagrywany jest na żywo jako jedyny, niepowtarzalny, bez żadnych cięć czy zaplanowanych ujęć. Dlategowłaśnie możemy zobaczyć jak członkowie Grizzly Bear wybuchają śmiechem podczas nagrania. Bardzo często na to wszystko nie ma zbyt wiele czasu dlatego od wykonawców wymaga się spontaniczności i kreatywności w graniu na wszystkim co mają ze sobą i co znajdą po drodze. Do tego celu grupa Beirut z Zachem Condonem wykorzystała śmietniki i to z całkiem niezłym skutkiem. Grają bez względu na to czy mają jakaś widownie czy też nie. Czasami spotykają po drodze ciekawych ludzi, przechodniów, którzy im gratulują, krzyczą, że kochają ich muzykę. Często zdarza się tak, że przypadkowo napotkane osoby przyłączają się do zespołu i śpiewają razem z nimi spacerując urokliwymi uliczkami Paryża. Na trasie blogoteki zespół The Kooks trafił na tłum fanek, czających się na nich z aparatami. Razem z dziewczętami odśpiewali następnie jeden ze swoich utworów.
Przy okazji nagrywania oficjalnych klipów powstają też takie zupełnie przypadkowe, nagrywane na przykład przy piwku, kiedy to cala ekipa siedzi wraz z jednym z zespołów i odpoczywa po ciężkim nagraniu. Na takim właśnie spotkaniu powstał cover piosenki Hallelujah, osławionej przez wykorzystanie jej w filmie Shrek. Mogę zapewnić, że w wykonaniu lekko podchmielonego Zacha Condona i jego kolegi z miniaturową gitarą jest tysiąc razy lepsza.
Cały projekt opiera się na pomyśle Chryde’a i Vincenta Moona. Bliźniaczy Daytrotter zaczął rozwijać się także w Stanach Zjednoczonych, gdzie dwa razy w tygodniu powstają w miejskich warunkach klipy kochanych przez amerykanów zespołów. Może doczekamy się bliźniaka blogoteki na ulicach Polski.
